czwartek, 23 kwietnia 2015

Po przerwie.

Mój kalendarz działa jak złoto. Fajnie mieć tak wszystko ustalone. Ale myślę, że z myciem klatki, to będę to robić na oko.

Jedna z myszek ma jeszcze trochę biegunkę. Nie wiem która, bo nigdy nie mogłam się dopatrzyć, a myślę, że to niepotrzebne, bo zakładam, że zmiana diety ją powoduje. Po tygodniu powinno się unormować. Jak się nie unormuje, to zacznę się martwić.

Myszki przestały kichać.

Nadal mnie nie lubią. To znaczy, niechętnie wchodzą mi na dłoń, nie dają się złapać, ani dotknąć. Nie wiem, może to normalne. Zawsze jak wkładam im łapę do klatki, mlaszczę i mam coś do jedzenia. Dziś miałam sianko i ogóra. Potem po prostu wkładałam bez niczego, ale z mlaskaniem. Bardzo boją się cmokania, jak do koni. Panicznie. Uciekają, jak szczury z tonącego statku.

Myślę, że kiedyś przyzwyczają się do mnie...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz