czwartek, 30 lipca 2015
Żyjemy sobie razem
Z rudym w porządku, ale czasem mam wrażenie, że jak mu nie przeszkadzam, to po pewnym czasie się nudzi i szuka mnie nosem poza klatką. W wakacje spędzam z nim mniej czasu. Rudy nie choruje, jest taki nerwowy I się trzęsie. Ale wygląda to na jego ADHD a nie chorobę. I tak mam trochę traumę i przyglądam się czy żyje, gdy wracam do domu. Dużo je. To jedyne co mnie zdziwiło. No i jak zwykle miziak z niego żaden, biega, ucieka, skacze i stworzuje.
wtorek, 21 lipca 2015
Życie dalsze
Peperoni dobrze sie trzyma, je, pije, kołowrotkuje. Smutno mi że ma tylko mnie, a nie jakaś myszkę do poderwania, ale poza tym, to życie jak w Madrycie. Zabrałam je ze sobą do Wrocławia, wiec teraz siedzi w łazience. Ich nienawiść się wtedy zaczęła. Może poczuły sie mniej bezpiecznie, więc chęć obrony swojego terytorium wzrosła. W tym agresja. Ale teraz widzę, że to mógł być Rudy, który wyczuł słabość swojego brata, więc się zaczął panoszyć. A Riperoni się bronił.
Żarły się niemiłosiernie. Nawet na neutralnej powierzchni. Teraz już wiem, że to oznaka, że coś jest nie tak z jedna z myszek.
Znalazłam czarnego zakopanego w trocinach, już skostniałego. Była też krew, gdy myłam potem klatkę. Sądzę, ze to Rudego sprawka, nie lubił po prostu chorej myszy w swoim otoczeniu.
Idę z Rudą do weterynarza niedługo.
sobota, 18 lipca 2015
Smierć czarnej
Nastąpiła w noc ze 15 na 16 lipca. Podejrzewam, ze zachorował, rudy trzyma sie dobrze. Trzeba było z nim iść do weterynarza... Nie wykazywał żadnego niepokojącego zachowania. Rudy w nocy bardzo go pogryzł, w klatce były nawet ślady krwi. Niestety, jak spałam niczego nie mogłam zapobiec, ani ich rozdzielić.
Przykro mi głownie z powodu, ze nie wiem, co mu było, ze rudy został sam i nie mam juz swojego miziaka.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

