sobota, 18 lipca 2015

Smierć czarnej

Nastąpiła w noc ze 15 na 16 lipca. Podejrzewam, ze zachorował, rudy trzyma sie dobrze. Trzeba było z nim iść do weterynarza... Nie wykazywał żadnego niepokojącego zachowania. Rudy w nocy bardzo go pogryzł, w klatce były nawet ślady krwi. Niestety, jak spałam niczego nie mogłam zapobiec, ani ich rozdzielić. 
Przykro mi głownie z powodu, ze nie wiem, co mu było, ze rudy został sam i nie mam juz swojego miziaka. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz