Szybko ten czas mija.
Myszki chyba zgrubły. Takie się bardziej okrąglutkie zrobiły.
Mają oddzielny pokój, niestety, bo smród przeszkadza. Nadrabiam im to wieczorami. Jak się obudzą łażą po mnie i po wybiegu godzinami. Tak się zastanawiam kiedy zdechną... W końcu dosyć stare są...
Nie lubią pora, zjadły cały liść sałaty. Ogólnie przyzwyczaiły się do mojej diety. Jedzą warzywa, czyszczą w misce. Jedzeniowo jest dobrze. :)
Nadal się mnie boją. Ciężko rudego wyciągnąć z klatki. Gruby też się boi, ale to z płochliwości. Potem jest słodziachny i odważny.
Czekam na to, co będzie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz