Myszki czasem kichają. Nie wiem jak niebezpieczne to jest, ale przestałam podawać im Vibovit po dwóch tygodniach. Było gorzej. Teraz jakoś się ustabilizowało. Nie chciałam iść do weterynarza, bo czułam, że nic by mi nie pomógł. Osłuchał, co zrobiłam sama, kazał trzymać w ciepełku i obserwować. Może podawać jakieś ziółka wzmacniające. Myszki wyszły na prostą, to znaczy, że moja diagnoza była w porządku.
Uwielbiam je bardzo, są takie słodkie. I fajnie się z nimi bawić.
Long live The Mousery!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz