Rudy chyba umiera. Siedział w jedzeniu i dawał się głaskać. Ożywiłam go, ale czuję że jest chory i że tej nocy zdechnie. Nie biegnę do weta, bo mam 45 minut do niego, wolę rudego nie tarmosić jak to po prostu starość. Ma rok bez tygodnia. Myszy dłużej żyją, ale te są po przejściach, poza tym rudy teraz żyje sam, a samotność skraca życie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz