Szalona jak zwykle. Oswojona już całkiem, ale widzę, że dopiero teraz. Pół roku to mi zajęło. Ten długi okres spowodowany jest małym natężeniem mojej pracy nad nią. Nie robiłam tego regularnie i nie zawsze zgodnie ze sztuką.
Ale teraz wskakuje na mnie jak chce i strachu w oczach nie ma, a wyzwanie i ciekawość, może trochę strach o naruszenie terytorium. Ale tego to w myszy chyba nie da się uciszyć. Zwłaszcza u mojej. Jest za inteligentna. Szkoda, że nie przekaże genów mysiej mądrości.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz